W związku z odnowieniem działalności prowadzenia bloga w sieci o życiu o muzyce o wszystkim postanowiłem przygotować dla was drodzy czytelnicy wpis zawierający etykiety tanich win bedzię to pierwszy wpis z tej i obiecuję że nie ostani .
Komu dzwonią, temu dzwonią Mnie nie dzwoni żaden dzwon Bo takiemu pijakowi Jakie życie taki zgon, zgon, zgon, ta-ra-ra Bo takiemu pijakowi Jakie życie taki zgon
Księdza do mnie nie wołajcie Niech nie robi zbędnych szop Tylko ty mi przyjacielu Spirytusem głowę skrop, skrop, skrop, ta-ra-ra Tylko ty mi przyjacielu Spirytusem głowę skrop
W piwnicy mnie pochowajcie W piwnicy mi kopcie grób I głowę mi obracajcie Tam, gdzie jest od beczki szpunt, szpunt, szpunt, ta-ra-ra I głowę mi obracajcie Tam, gdzie jest od beczki szpunt
W jedną rękę kielich dajcie W drugą rękę wina dzban A nade mną zaśpiewajcie: Umarł pijak, ale Pan, Pan, Pan, ta-ra-ra A nad grobem zaśpiewajcie: Umarł pijak, ale Pan
Komu dzwonią, temu dzwonią Mnie nie dzwoni żaden dzwon Bo takiemu pijakowi Jakie życie taki zgon, zgon, zgon, ta-ra-ra Bo takiemu pijakowi Jakie życie taki zgon, zgon, zgon
Mam jedną pierdolną schizofrenię Zaburzenia emocjonalne Proszę, puść to na antenie Powiem ci, że to fakt Powiesz mi, że to obciach Pierdolę cię I tak rozejdziesz się po łokciach Bo ja jestem Bogiem Uświadom to sobie Słyszysz słowa, od których włos jeży się na głowie O, rany, rany Jestem niepokonany Ha I Pe Ha O Pe Bez reszty oddany Przejebany Potencjał niewyczerpany Chyba w DNA on był mi dany Czekaj Fokus, Rah Jeszcze oszaleją wszystkie pizdy Gdy poznają mój urok osobisty Duszę artysty To jaki jestem skromny i bystry Szczery do bólu, że aż przezroczysty I wiesz co mnie boli? Że w głowach się pierdoli Zakłócony pokój ludziom dobrej woli!
Jestem Bogiem Uświadom to sobie Ty też jesteś Bogiem Tylko wyobraź to sobie
W pełni poczytalny Za czyny swe odpowiedzialny Jak ty nieprzemakalny Pędzi tu jak halny Wyprzedza świat realny Nawiedza wirtualny System binarny Materiał łatwopalny Da przepływ momentalny Energii, cios werbalny Kandydat potencjalny Na występ teatralny Doznaje szoku w 2000 roku Za to spalmy Pora na elaborat eksperymentalny W sposób niekonwencjonalny Głoszę treści, słuchaj, proszę Trafiam cię w punkt centralny Wiedz, że niepewności spłoszę Nastroszę się Gniew boski jest nieobliczalny Unoszę cię Bo z góry widok kapitalny I idealny obraz, jak krajobraz tropikalny Monstrualny krach - Rah nieprzewidywalny
Jestem Bogiem Uświadom to sobie Ty też jesteś Bogiem Tylko wyobraź to sobie
Widzę, widzę, widzę Więcej wiem więcej Tak to jest mniej więcej Uczę się sztuki życia Hip hop to mój sensei I rzucam tym A to jak kauczuk Czysta technika Żadnego ego fałszu Niuanse Sensacyjne seanse W bezsensie sens jest jedynym awansem Balansem w naturze Równowagi korekta Unoszę się ponad to Na specjalnych efektach Cel eS eM O Ka na kartki biel A eN Be eL O Ka E Jot Be E eL Lekko jak hel napełniam trwogą I zapewniam jak wrogom kontakt z podłogą Twą dozgonną chęć dorównania swym bogom Ogrom PFK Podąża swą drogą Przysięgam na ogon Uwierzysz, w co zechcę A poczujesz jeszcze od tych lepsze dreszcze
Jestem Bogiem Uświadom to sobie Ty też jesteś Bogiem Tylko wyobraź to sobie...!!
Jak Ken i Barbie na imprezę wypadli W ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani Ken zostawił na parkingu nowe Audi Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare No i troche dużo pali, W poniedziałek kupi sobie Porshe białe, Tuningowane tak, że będzie rwał asfalt Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta Jak kręci blachary, nie oprze się mu żadna laska "Jazda!" w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek? Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć W aucie gdzie się wozi ziom, co mu tata wybudował trzypiętrowy dom Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron Są na imprezie Ken i Barbie Barbie co stawia jak Viagra, Ken za ojca hajs się bawi. Oszukani myślą, że są elitą On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką
Chłopcy wysmarowani samoopalaczem, Bananowa subkultura pod pieprzonym krawatem Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem 2x
Plastikowa rura, mascara w pysku, nie pyskuj Masz tu stówę idz w pizdu Barbie Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz Siedzisz chłopakom w oku Tak jak w palcu drzazga. Racja mała To co mówią na dzielnicy, że masz ładną Buźkę i podszycie spódnicy Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę Musisz nosić specjalne staniki usztywnione To na głowie naturalny blond, utleniony głąb Poskręcane loki. Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko Stawiasz kroki. Co ty? Jakbys prostowała beczki Taki motyw wkręcasz na obroty Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami Całe życie z bogatymi frajerami Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny Głupie pizdy
Chłopcy wysmarowani samoopalaczem, Bananowa subkultura pod pieprzonym krawatem Nastoletnie kurwy wytapetowane, z dyskoteki nad ranem